II

|
 Z perspektywy Damona:

 Po wczorajszej imprezie byłem wstawiony, ale przez ostatnie dni zdążyłem się już przyzwyczaić do tego uczucia. Po raz pierwszy od dawna poczułem, że mam dosyć alkoholu i najwyższy czas zrobić sobie od niego przerwę.
 Alaric miał rację, nie mogłem bez przerwy siedzieć i chlać, bo to jedynie pogarszało mój stan. Potrzebowałem się jakoś rozerwać, niekoniecznie w taki sposób jak wczoraj, dlatego zarzuciłem na siebie swoją czarną, skórzaną kurtkę (w której byłem jeszcze przystojniejszy) i nie informując o niczym brata, wyszedłem z domu.
 Popatrzyłem na swoje czarne, lśniące porsche i postanowiłem, że wsiądę do niego i pojadę gdzieś z dala od Mystic Falls. Z dala od wszystkich wspomnień.
 Nie obchodziło mnie to, że jeszcze nie wytrzeźwiałem, choć mogło to stanowić problem dla wielu ludzi. No właśnie, LUDZI. Nie dla mnie.
 Wsiadłem za kierownicę, przycisnąłem gaz i ruszyłem w kierunku Nowego Yorku.


                                                                       ***

 Miałem za sobą zaledwie kilka kilometrów, kiedy został spowodowany wypadek, w którym przy okazji brałem udział. Z początku byłem przekonany, że sam go spowodowałem. Byłem pewien, że potrąciłem jakąś młodą dziewczynę, ale kiedy bliżej przyjrzałem się całej sytuacji zdałem sobie sprawę, że ona sama weszła mi pod koła. Wyglądało mi to na próbę samobójczą.
 Na szczęście było niewielu świadków zajścia, a tych, którzy mieli okazję zaobserwować co się stało, zdążyłem zahipnotyzować w ten sposób, aby o wszystkim zapomnieli i jak najbardziej oddalili się od miejsca zdarzenia.

 Wysiadłem z samochodu i zbliżyłem się do dziewczyny uległej wypadkowi. Przykucnąłem nad nią. To wystarczyło mi, aby upewnić się, że jest nieprzytomna. Gdzieś już widziałem tę twarz, ale nie miałem czasu, aby się nad tym zastanawiać.
 Nie wyczuwałem u niej pulsu, ale nie mogłem tak po prostu zostawić jej na środku ulicy. Wziąłem ją na ręce. Nie miałem z tym trudności, bo była leciutka jak piórko. Zaniosłem ją do swojego pojazdu i położyłem na tylnym siedzeniu.
 Plan mojego rozerwania się w Nowym Yorku szlag trafił, ale plus sytuacji był taki, że wreszcie mogłem zrobić coś pożytecznego. Szybko skręciłem w miejsce, które wyglądało mi na całkiem odosobnione od ludzi i innych istot żywych. Po tym, jak się zatrzymałem od razu zacząłem poić brunetkę swoją krwią.

Z perspektywy Stefana:

Damon wyszedł dziś tak bez słowa, o niczym mnie nie informując. To nie było do niego podobne. Trochę się o niego martwiłem, ale zarazem cieszyłem się, że nie popadł w rutynę polegającą na siedzeniu w domu i pozbywaniu się coraz to większych ilości bourbonu. Miałem nadzieję, że w tej chwili siedzi gdzieś z przyjaciółmi. Jak się okazało, przeliczyłem się.
                                                                      
                                                                        ***
 Jakieś dwadzieścia minut później do mojego domu wparował Enzo. W takim razie, może Damon był z Alariciem. W głębi duszy na to liczyłem, ale drugi kumpel mojego brata zaniepokoił mnie swoją wizytą.
-Jest Damon? – w jego głosie słyszałem zniecierpliwienie, co ani trochę nie polepszało sytuacji.
-Nie ma go. Wyszedł.
-Dokąd? – wampir nerwowo rozejrzał się po pomieszczeniu.
-Nie wiem. Coś się stało? – Sam nie wierzyłem w to, że tak po prostu rozmawiam z Enzo, w ogóle nie miałem na to ochoty, ale w tym momencie nie pozostawiał mi wyboru.
-Chciałem się z nim dzisiaj zobaczyć, dzwoniłem do niego kilka razy, ale nie odbiera… Miałem nadzieję, że ty mi powiesz co się dzieje.
-Damon ma różne głupie pomysły, niedługo powinien się odezwać… - próbowałem uspokoić Enzo, ale prawda jest taka, że sam nie byłem przekonany do tego, co mówię.
-Wiedziałem, że mi pomożesz – nie miałem żadnego problemu z wyczuciem sarkazmu w jego słowach. – W jednym muszę przyznać ci rację. Damon ma głupie pomysły – powiedział, kładąc nacisk na słowo „głupie”. – W szczególności teraz, kiedy nie ma Eleny.

Z perspektywy Damona:

 Minęła chwila zanim usłyszałem jej bicie serca, zanim otworzyła oczy. A kiedy już to zrobiła, zauważyłem, że ma rozszerzone źrenice. Była naćpana. Teraz już byłem pewien skąd ją znam. To ta sama dziewczyna, którą spotkałem w klubie i wziąłem za Elenę. Zastanawiałem się czy to przypadek, że po raz kolejny spotykam ją na swojej drodze.
-Co się stało? – po jej głosie było słychać, że jest bardzo osłabiona.
-Ty mi powiedz, bo nie rozumiem dlaczego wlazłaś mi pod koła.
-Ja cię znam – powiedziała, przyglądając się mojej twarzy oraz ignorując moje słowa.
-Tak, spotkaliśmy się już. Eleno, powiesz mi…
-Jak mnie nazwałeś? – przerwała mi, uświadamiając mi przy okazji jakim jestem idiotą. Dlaczego ona tak bardzo przypomina mi Elenę?
-Przepraszam.
-Kim jest Elena?
-Nieważne. Wolałbym wiedzieć kim jesteś ty.
-Mam na imię Thea – odparła ledwie słyszalnym głosem.
 Spojrzałem na brunetkę ze współczuciem, była taka przestraszona. Wyglądała, jakby się mnie bała. Miała do tego powody, ale nie mogła być ich świadoma. Poza tym, o dziwo, w ogóle nie korciło mnie, aby zrobić jej krzywdę. Może to dlatego, że z nieznanych mi powodów widziałem w niej Elenę.
-Dobrze, więc Thea… - podjąłem, tym razem używając jej prawdziwego imienia. – Masz świadomość, że prawie cię zabiłem?
-Tak. I nie rozumiem dlaczego mnie uratowałeś – „Ja też tego nie rozumiem” – powiedziałem do siebie w myślach.
-Zrobiłaś to celowo?
 Thea nie odpowiedziała mi ani słowem. Zamiast tego potrząsnęła głową i spojrzała na mnie swoimi rozszerzonymi źrenicami. Wzięła głęboki wdech i zaczęła szlochać.
 Nie wiedziałem jak mam się zachować. Nigdy nie myślałem, że spędzę jakikolwiek dzień ze swojego życia ratując jakąś nastolatkę od samobójstwa. Nawet nie podejrzewałem, że będę siedział z nią w moim porsche, obserwując jak płacze. A najdziwniejsze jest to, że było mi jej tak strasznie szkoda. Dłonią starłem jej łzy z policzków, ale nie zadawałem więcej pytań. Czekałem, aż sama zdobędzie się na to, żeby coś powiedzieć.

-To mnie zabija – odezwała się w końcu. Domyślałem się o co chodzi, ale nie chciałem tego okazywać, więc kulturalnie czekałem aż kontynuuje. – Chciałam to przyspieszyć.
-Przyspieszyć?
-Swoją śmierć – wyjaśniła. – Mam z tym problemy… - rzekła cicho, wyciągając z torebki woreczek zawierający amfetaminę.

 To było zrozumiałe. Dziewczyna musiała być naprawdę uzależniona i ewidentnie sobie z tym nie radziła, skoro była zdolna do pozbawienia życia samej siebie. Sam siebie nie poznawałem, nie miałem pojęcia co we mnie wstąpiło, ale zapragnąłem jej pomóc. Nie wiedziałem tylko jak, dlatego wyrwałem z jej drobnej dłoni narkotyk i wyrzuciłem przez szybę.
-Mam tego więcej… - powiedziała niechętnie, tak jakby za chwilę znowu miała się rozpłakać.
 Nie zwlekałem długo, tylko wyrwałem jej z rąk torebkę, w której pod stertą kosmetyków i innych zbędnych, jak dla mnie przedmiotów skrywała spore ilości amfetaminy. Ani przez moment nie wahałem się, aby wysypać to wszystko na zewnątrz. Robiłem to tylko i wyłącznie dla jej dobra.
-Ehm, co ty robisz… No właśnie, nawet nie poznałam twojego imienia – uprzytomniła sobie Thea.
-Chcę ci pomóc. Jestem Damon – przedstawiłem się.
-Miło mi… Damon – moje imię wypowiedziała z wahaniem. – Ale to nie działa w ten sposób.
-Domyślam się… - nagle poczułem doskwierający głód. Miałem przy sobie zapasy krwi, ale nie mogłem pozwolić sobie na pożywianie się przy Thei, nie mogłem tak od razu ujawnić przed nią kim jestem. Najgorszy był jednak fakt, że przez ten nieszczęsny wypadek Thea miała poharataną twarz i ciężko było powstrzymać mi się od wysączenia krwi z jej ran.
-Damon, co się dzieje z twoją twarzą? – nastolatka wyglądała na jeszcze bardziej wystraszoną niż przedtem. Wszystko szło tak dobrze, aż tu nagle mój wampiryzm musiał wszystko zepsuć. Nie mogłem tego tak zostawić.  Odwróciłem wzrok od dziewczyny i jak najszybciej się da pożywiłem się swoimi zapasami krwi z torebek.
 Gdy zaspokoiłem już swój wampirzy głód, z powrotem odwróciłem się w stronę nastolatki, która patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami i ustami. Była jak sparaliżowana, musiała się naprawdę przestraszyć. Byłem zmuszony ją zahipnotyzować. Spojrzałem głęboko w jej brązowe oczy i powiedziałem:

-„Zapomnij o tym co wydarzyło się w ciągu ostatnich dziesięciu minut. Zapamiętaj mnie jako osobę, która pomogła ci po wypadku i pozbyła się twoich prochów, wyrzucając je przez okno. Na tym skończyliśmy.”
_______________________________________________________________________________
Tak więc jak widzicie mamy nową, ćpającą bohaterkę :D Jak na razie nie ma tu nic romantycznego, ale i tak czekam na hejty od psychofanek Deleny xd A tak na poważnie.. Chciałam tylko powiedzieć, że nie wiem czy ktoś tu ogląda Arrow, ale jeśli tak, to to, że nazwałam ją Thea, nie ma żadnego związku z Theą Queen, po prostu spodobało mi się to imię w tym serialu i stwierdziłam, że będzie pasowało do mojej bohaterki. I wiem, że moje ff trochę odbiega od samego TVD, ale staram się być oryginalna. Jednak ocena należy już do Was, jeśli to czytacie, to chyba żaden problem zostawić komentarz z Waszą opinią? :) Zarówno ten pozytywny, jak i negatywny powinien mnie zmotywować ;) Ale pisząc negatywny, nie mam na myśli hejtu typu "chujowe", tylko taki, który zawiera konstruktywną krytykę. Pozdrawiam.

7 komentarze:

Unknown pisze...

Bardzo ciekawy rozdział i oryginalny pomysł na czyżby nową " miłość " Damon'a ? Czekam na następny rozdział, ale tylko taka mała rada. Wyjustuj tekst przed dodaniem, będzie lepiej czytać i wyglądać.
Pozdrawiam, Bex.

Zapraszam :http://barbieklaus01.blogspot.com/
http://youaremylittleblondprincessrebekah.blogspot.com/

Unknown pisze...

Ode mnie nie dostaniesz negatywnego komentarza, ponieważ wszystko jest jak najbardziej pozytywne :) No nie powiem jesteś oryginalna, bo ja na taki pomysł na pewno bym nie wpadła. Prócz Eleny nie widzę z nikim Damona, ale u Ciebie się to zmienia, jakoś polubiłam tą Teę. Fajnie się czyta jednocześnie o życiu wampira, który radzi sobie ze stratą miłości swojego życia na własny sposób i dziewczyna, która jest człowiekiem i również ma problemy :) Zapraszam do siebie na nowy rozdział: http://anotherstrorycaroline.blogspot.com/2015/07/sezon-2-rozdzia-i-wielkie-zmiany.html

bonniejeremy pisze...

Ciekawy pomysł, naprawdę mi się podoba. To może być nowa miłość Damona (nie wiem co tam planujesz). Nie moge doczekać się kolejnego rozdziału. 😄😃 /PamietnikiWampirowAktorzy

Sight pisze...

Miękki Damon! Uczuciowy, pomocny i w ogóle. I nawet nie karmił się na tej dziewczynie, co było do niego wręcz niepodobne. Ależ musiała na niego zadziałać, niesamowite. Z chęcią będę śledzić dalsze losy Damona i Thei (tak to się odmienia?), zatem dodaję do obserwowanych :)

Pozdrawiam cieplutko, a w wolnych chwilach zapraszam również do siebie:
[ blondwlosa-zagadka.blogspot.com ]

neekotine pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
neekotine pisze...

Więc, przybyłam. Popracuj nad estetyką bloga, zwłaszcza zmień nagłówek bo jest zdecydowanie za duży. Nie mieści się w wybranej przez niego ramce. Tak czy inaczej, wyjustuj tekst, lepiej się wtedy czyta i nie ma wrażenie, że coś się pomija. Opowiadanie jest strasznie depresyjne, czytając je mam wrażenie, że sama zaraz popadnę w depresję, chociaż nie mam po co. Wszystko na tym blogu jest smutne i zmizerniałe, i dopiero teraz zauważyłam, że tak miało być. Damon po utracie ukochanej znów ma swój ciężki czas, taki jaki był z Katherine. Ten to ma pecha. Nie wytknę ci błędów bo się na nich nie znam, nie umiem zbytnio polskiego, gdyż mieszkam w Norwegii. Nigdy nie lubiłam Deleny, zawsze byłam za Steleną, ale czytać o nich mogę jak najbardziej. Zgorzkniałą fanką jestem tylko Klaroline. Thea jest postacią mówiącą o ciężkim życiu nastolatków, takie odniosłam wrażenie. Damon i Thea'ę będzie pewnie łącza więź cierpienia i bólu, który ich ze sobą połączy. Jednak mam wrażenie, że to opowiadanie źle się skończy dla obu stron. Nic więcej ci nie powiem, bo nie mam co. Opowiadanie naprawdę mnie mocno zaciekawiło i chociaż nigdy nie czytałam opowiadania o takiej tematyce, to z chęcią zacznę. Czekam na trzeci rozdział i życzę weny, moja droga. Pozdrawiam!
xoxo, elose

love-begins-with-hate.blogspot.com
perfection-hybrids.blogspot.com
kiss-me-or-kill-me.blogspot.com

Unknown pisze...

Hmm. Moim zdaniem to dobrze, że odbiegasz od TVD, bo kontynuację będziemy widzieć w 7 sezonie. Mnie się podoba i czekam na więcej./ pozdrawiam ~@ElijahMikaelson977

Prześlij komentarz