Z perspektywy Damona:
Obiecałem sobie, że
dla Eleny spróbuję ruszyć dalej, ale to jest jeszcze trudniejsze niż sobie wyobrażałem. Nie mogłem
przestać o Niej myśleć, nieważne co robiłem, gdzie byłem. Wciąż miałem przed
sobą obraz pięknej brunetki, z równie ładnymi brązowymi oczami, spoglądającymi
w moją stronę.
Siedziałem i
zapijałem się coraz to większymi ilościami bourbonu. Liczyłem na to, że
alkohol, przynajmniej na chwile będzie w stanie ukoić mój ból i pozwolić Elenie
odejść w zapomnienie, jednak za każdym razem się rozczarowywałem.
W końcu wziąłem
butelkę i gwałtownym ruchem rzuciłem ją przed siebie. Szkło roztrzaskało się z
głośnym hukiem, a resztki alkoholu spływały po podłodze. Poczułem dziwną ulgę,
kiedy to się stało. Oczywiście, nie obeszło się bez czyjejś reakcji na ten
dźwięk. Za chwilę przed oczami stanął mi mój najlepszy przyjaciel, Alaric
Saltzman. Znajdował się on w podobnej sytuacji, co ja. Również stracił swoją
ukochaną, Jo, co pomagało nam się wzajemnie zrozumieć i wspierać.
-Damon, co ty wyprawiasz?
-Nic – odpowiedziałem oschle. Odkąd zabrakło Eleny, w
stosunku do każdego byłem zimny jak lód. To zachowanie nie było dla mnie jakąś
szczególną nowością, tyle że kiedyś potrafiłem zachować granicę. Obecnie moi
przyjaciele byli wobec mnie aż nadto wyrozumiali. Nie potrafiłem okazać im za
to wdzięczności.
Alaric podszedł do
mnie i położył mi swą dłoń na ramieniu.
-Słuchaj stary, wiem że jest ci ciężko… - przewróciłem
oczami, kiedy zaczął wykładać tę przemowę. Wszyscy doskonale zdawali sobie
sprawę w jak trudnej sytuacji się znajduję, uświadamianie mi tego było naprawdę
zbędne. Nic nie irytowało mnie tak, jak litowanie się nade mną. Z tego powodu
byłem zmuszony przerwać Saltzmanowi.
-Ric, daj spokój… Każdy z nas teraz przechodzi ciężki okres,
dlaczego wy wszyscy musicie litować się nade mną?!
-Damon, spójrz na siebie… Od dwóch tygodni nie robisz nic
poza siedzeniem i chlaniem. Nie możesz tak żyć.
Westchnąłem ciężko,
nie wiedząc co powiedzieć.
-Nadal ją kochasz, prawda?
-Tak – odrzekłem szczerze. – Zawsze będę ją kochał.
-Musisz zmienić to podejście.
-Słucham? To nie podejście, to czysta świadomość –
powiedziałem, sięgając po kolejnego łyka bourbonu.
-Damon, zawsze to w twoim przypadku bardzo długo. Powiedz,
czy nie czułeś kiedyś tego samego do Katherine? Kochałeś ją, prawda? Kochałeś
ją, tak samo jak Elenę, a może nawet bardziej. Wtedy też wydawało ci się, że to
miłość na całe życie, prawda? Dopóki nie poznałeś Eleny.
-To nie to samo… Katherine była suką. Nadal nią jest. Martwą
suką. A Elena…
-Rozumiem. Myślałem w identyczny sposób o Jennie. A później
pojawiła się Jo. Pomyśl, że za jakiś czas natkniesz się na kogoś, do kogo
poczujesz to samo, a przynajmniej coś podobnego co do niej. Ale na razie dosyć
tych przemyśleń. Chodź.
-Dokąd?
-Zgarniamy resztę chłopaków i idziemy stąd. Nie pozwolę,
żebyś ciągle siedział tutaj i zapijał swoje smutki w samotności.
Uśmiechnąłem się.
Jeśli jakimś cudem Bóg istnieje to mogłem być Mu wdzięczny za to, że mam
takiego przyjaciela.
Z perspektywy Stefana:
Bardzo martwiłem się
o swojego brata. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo cierpiał. Dopóki nie
poznał Eleny był samotnikiem i zawsze ze wszystkim radził sobie sam. Nigdy nie
pochwalałem jego trybu życia, ale doskonale zdawałem sobie sprawę przez co
przechodził. Cieszyłem się, że dzięki Elenie stawał się lepszym człowiekiem,
nawet jeżeli równocześnie cierpiałem patrząc na ich związek. Ja również
tęskniłem za Eleną i nie miałem pojęcia jak pomóc Damonowi.
Na szczęście okazało
się jednak, że nie jestem jedyną osobą, w której mój brat ma wsparcie. Ujrzałem
Alarica, który stojąc przy swoim przyjacielu wyglądał naprawdę dobrze. Damon
nawet jak na wampira był strasznie blady i miał podkrążone oczy, ale po raz
pierwszy od dawna zobaczyłem go bez alkoholu w ręku.
-Dokąd idziecie? – zapytałem.
-Chciałeś powiedzieć idziemy – powiedział Saltzman i nie
zabrzmiało to jak pytanie.
-Zaraz, Stefan też? – Damon wydał się zaskoczony.
-Zdążyłem zadzwonić też po Enzo.
Ta wiadomość mi się nie spodobała. Nie przepadałem za Enzo,
tak jak i on za mną, ale nie skomentowałem tego, bo to przyjaciel mojego brata,
a zdawałem sobie sprawę, że tutaj chodzi o jego dobro.
Wówczas Enzo stanął w
progu. Przez ułamek sekundy spojrzał na mnie nienawistnym wzrokiem, po czym odwrócił
się w stronę Damona.
-Idziecie? – zapytał, jak gdyby nigdy nic.
-Nadal nie dowiedziałem się dokąd – rzekłem
zniecierpliwionym głosem.
-Na imprezę – Ric ułożył usta w delikatny uśmiech.
-Chwileczkę – odparłem lekko zakłopotany. – Odciągamy Damona
od picia po to, żeby znowu się upił?
-Och, Stefan, błagam cię… - Enzo wywrócił oczami. – Jest
różnica między piciem, a… piciem.
Wszyscy prócz mnie wybuchli śmiechem, lecz ja po chwili
również się uśmiechnąłem. Dawno nie widziałem takiej sceny. Damon Salvatore,
który się śmieje.
-Więc chodźmy – zachęciłem.
Nikt już nic więcej
nie mówił. Po prostu opuściliśmy dom ruszając w stronę pobliskiego klubu, przez
co przez chwilę poczułem się jak prawdziwy nastolatek.
Z perspektywy Damona:
Wstępując do klubu w
ogóle nie odczuwałem, że mam na karku te sto siedemdziesiąt lat. Muzyka grała
tak głośno, że nie słyszałem własnych myśli. Wokół było mnóstwo ludzi, dlatego
też doskonale wtapiałem się w tłum. Alkohol lał się litrami i po raz pierwszy
od długiego czasu nie szukałem w nim ukojenia, a jedynie rozrywki.
***
Impreza przebiegała
naprawdę świetnie. Zarówno ja, jak Enzo, Alaric, a nawet Stefan dawno tak
dobrze się nie bawiliśmy. Było genialnie, ale bycie wampirem ma też swoje
negatywne strony.
Nagle strasznie
zgłodniałem, a otaczające mnie tłumy wcale nie polepszały sytuacji.
Przygotowałem się na to i zabrałem ze sobą zapasowe torebki krwi, ale nie
mogłem spożywać jej w miejscu, gdzie mogło mnie widzieć tyle ludzi. Dlatego też
wziąłem Enzo, który znajdował się najbliżej mnie i wampirzym tempem poszedłem
do łazienki. Innymi słowy do miejscówki, do której wszyscy przychodzili ćpać.
-Masz wystarczająco, żeby się ze mną podzielić? – zapytał
Enzo, który jak widać również był głodny.
-Trzymaj – na jego szczęście zaopatrzyłem się w zapasy.
-Jesteś wielki.
-Wiem – zaciągnąłem się w krwi - niczym ten chudy chłopak, z
ulizaną blond grzywką, ubrany w rurki i koszulę w kratkę, z pozoru w ogóle nie
przypominający narkomana – w kokainie.
-Od samego zapachu tych wszystkich dragów można się tu
naćpać – rzekł Enzo, a ja musiałem przyznać mu rację.
***
Gdy byłem już
wystarczająco nasycony, miałem wyjść, wrócić na parkiet i bawić się dalej, lecz
nagle zobaczyłem coś… Czy raczej kogoś, kto kompletnie zbił mnie z tropu.
-Co się dzieje? – zapytał Enzo.
-Poczekaj – odparłem.
Nie chciałem teraz
tłumaczyć mu, że zobaczyłem Elenę. To znaczy, dziewczynę, która wyglądała jak
Elena. Długowłosa brunetka, ubrana w błękitną sukienkę siedziała w kącie i
wciągała coś, co przypominało amfetaminę. Wyglądała zupełnie jak Elena, ale
przecież to nie mogła być Ona. Elena nigdy w życiu nic nie ćpała, poza tym…
Przecież ona nie żyje… Ale nie mogłem tak bez słowa zignorować tej dziewczyny,
podobieństwo do Eleny było zbyt uderzające, dlatego ostrożnie do niej
podszedłem.
Kiedy się zbliżyłem
zobaczyłem, że to nie Ona. Włosy i figura z daleka wyglądały podobnie, ale jej
rysy twarzy i jej oczy wyraźnie różniły się od tych Eleny, choć może to
dlatego, że była naćpana? Starałem się być ostrożny, ale gdy na mnie spojrzała
miała wyraźnie przestraszoną minę.
-Wybacz, nie chciałem cię przestraszyć.
-Czego chcesz?
-Ja… pomyliłem cię z kimś. Przepraszam.
-Jak chcesz, żebym się z tobą podzieliła to…
-Nie. Naprawdę cię z kimś pomyliłem – nie dałem jej odpowiedzieć,
bo odszedłem i wróciłem do przyjaciela.
Enzo stał ze
skrzyżowanymi rękami i patrzył na mnie wyraźnie niezadowolonym wzrokiem.
-Damonie Salvatore. – powiedział to z taką powagą, jakiej
nigdy nie słyszałem z jego ust – Co ty do jasnej cholery wyprawiasz?
-Nic – westchnąłem, bo nie miałem ochoty się tłumaczyć.
-Błędna odpowiedź.
-Myślałem, że to Elena, okej?! – krzyknąłem chyba nieco za
głośno, bo wszystkie wzroki skierowały się w moją stronę.
-Po pierwsze, Eleny nigdy nie zobaczyłbyś w takim klubie,
szczególnie wciągającej amfę. Po drugie, otrząśnij się! Elena nie żyje, tak?
Wiem, że dalej ją kochasz i wiem, że to boli, ale nie możesz w każdej jednej
napotkanej brunetce jej szukać.
-Wcale jej nie szukam.
-Damon…
-Chodźmy stąd – wszystkie wspomnienia do mnie wróciły i nie
miałem ochoty dłużej uczestniczyć w tej imprezie.
_________________________________________________________________________________
No więc tak, ten rozdział wyszedł mi bardzo...współcześnie. Wiecie, imprezy, picie, ćpanie. Taki XXI wiek :D Przez to nie wiem czy Wam się spodoba, ale uwierzcie mi, że starałam się aby wyszło w miarę ciekawie, jednak ocena należy już do Was. No właśnie... skoro już o tym, to liczę, że pod tym rozdziałem będzie więcej komentarzy niż pod prologiem. ;) Ja naprawdę nie chcę na Was wymuszać, ale wiecie, jak komentujecie to mam motywację, aby pisać dalej... Nawet jak Wam się nie podoba, to będę wdzięczna za konstruktywną krytykę. Z góry dziękuję i przypominam, że jak macie jakieś pytania, to zapraszam tu - ask.fm/Soomerholics4evah




7 komentarze:
Świetny ten rodział, dobrze się go czyta.
W tym wszystkim podoba mi się Enzo, jest taki...Enzowaty? XDD
Czekam na następny! /PamietnikiWampirowAktorzy
Super rozdział ;) bracia Salvatore, Enzo i Alarik, jak można ich nie kochać ❤ z niecierpliwością czekam na następny ;*
Ps. Jakby ci sie nudzilo to zapraszam http://www.urmyperfectstorm.blogspot.com (jak cos toprzepraszam za spam ;) )
Oj tak, zgodzę się z komentarzem powyżej...Enzo jest mega :) I mam pytanie....czy Rick, Stefan i Enzo też kogoś bd mieć czy skupiasz się tylko w pełni na Damonie? A co do rozdziału to jak na 1 rozdział wyszedł ci znakomicie :) Nawet nie ma do czego się doczepić. Oby tak dalej! Jestem ciekawa dalszej historii i koniecznie musisz mnie powiadamiać o dalszych rozdziałach :) Na początku pomyślałam sobie, że może to jakiś sobowtór Eleny i do tego ćpiącej...no nieźle xD Tego się nie spodziewałam ^^ Zapraszam do siebie: http://anotherstrorycaroline.blogspot.com/
Przyjmnie się czyta wylapalam parę błędów, ale nie przejmuj się kochana wszyscy je robią ;3 jeszcze jeden tak samo ciekawy rozdział i zostaje na dłużej :* w wolnej chwili zapraszam do siebie http://diaries-written-in-blood.blogspot.com/
Całuje xoxo
Podobało mi się i z niecierpliwością czekam na następny rozdział :) Proszę informuj mnie jeśli możesz / ask : @BexyMikaelson2801
* Zapraszam też do siebie :* http://barbieklaus01.blogspot.com/*
Prześlij komentarz